Aktualności

100m w Attersee i bicie rekordu

dodano 31 października 2012

Niedawno ( październik 2012) wybraliśmy po raz kolejny w piękne miejsce, nad jezioro Attersee. Jest to dość duży akwen położony w austriackich Alpach. Jezioro ma mniej więcej 170m głębokości, bardzo ładną widoczność i wiele ciekawych wejść do wody. Celem moim było zaliczenie głębokości 100m i tym samym zakończenie kursu Full Trimix u Wojtka Tuchlińskiego. Na tym samym wyjeździe mój kolega Marek Matych miał bić swój rekord głębokości 160m.

 

 

Główne nurkowania planowaliśmy wykonywać z wejścia o nazwie „Ofen”, gdzie znajduje się łagodny spadek do głębokości 40m, po czym zaczyn się piękna skalna ściana dochodząca do głębokości 90m. Dalej mieliśmy już poradzić sobie „z płetwy”. Według innych kolegów, który robili tak nurkowania (Grzesiek DHL), spadek dochodzi do ok. 120m, później się robi bardziej płasko. Marek potwierdzał to po rekordzie, że 160m wymagało już chwili płynięcia (na skuterze) od 140-150m.

 

Trzeciego dnia po zaplanowaniu nurkowania, wybraliśmy się na miejsce. Na plecach mieliśmy TMX 11/60. Dość bogaty ;) Jako gazy dekompresyjne używaliśmy  tmx 21/35 od 57 metra, NX50 oraz tlen. Całe nurkowanie nie miało przekroczyć 75 minut.

Na powierzchni mieliśmy wsparcie w postaci dwóch osób oraz zabezpieczenia sprzętowego. Zabezpieczenie było także wykorzystane później na bicie rekordu Marka. W wodzie także były dwie osoby, które w razie czego mogły oddać nam dodatkowe butle z gazami. Czekały na załamaniu ściany ok 40m. Widoczność wynosiła ok. 25 m więc widzieli nas, a my ich z bardzo daleka.

Po ostatnim Buddy check w wodzie. Zanurzyliśmy się. Na 6m jeszcze szybki zmodyfikowany V-drill (sprawdzenie zaworów), poprawienie stagy i w miarę szybkie przemieszczenie się w stronę załamania na 40m.

 

Po osiągnięciu półki skalnej, rozpoczęliśmy swobodne opadanie w dół. Uczucie podobne do skoku spadochronowego. Lecisz, kontrolujesz zegary. Adrenalina podniesiona. Mimo, że byłem już nie raz na 80m to jednak sama świadomość tej granicy 100m podnosi przyjemnie poziom ulubionego hormonu. 90m i koniec ściany. Teraz lekki spadek. Znowu praca płetwami, z trzema stagami nie jest to takie proste. Dobijamy 97,98,99,100. Przybicie piątki i zawrotka. 9minuta nurkowania. Teraz dopiero zaczyna się prawdziwe nurkowanie. Czy wszystko odpali, czy wszystko zadziała. Dojść na dół każdy głupi potrafi, gorzej z wyjściem.

Wracając po ścianie, unoszę głowę i widzę na zielonym tle małe ludzki z latarkami. Piękny widok. To nasz zespół wsparcia czeka na końcu półki na 40m. Dopływam to pierwszych przystanków i zmiany gazów. TMX 21/35 idzie w ruch. Wszystko działa. Gazy plecowego zostało ponad połowę. Jest dobrze. Lecimy dalej zachowując prędkość 9m/1m. W między czasie było jeszcze kilka przystanków na 21m, 15m, 9m.  Poźniej rotacja stagy.

Zamieniam stage tmx 21/35 na stage z tlenem, który był umieszczony pomiędzy nogami. Dopływamy do 6m, przełączenie na tlen i 27min wisimy sobie nad mocno opadającą ścianą. W między czasie dopływają Grzesiek i Darek, którzy zrobili w tym samym czasie 110m. Wszyscy grzecznie sobie wisimy, czasem pływając w tą i z powrotem.

Dekompresja się kończy. Zachowawczo robię jeszcze powolne wyjście na powierzchnię zachowując prędkość 1m/1min. Na powierzchni gratulacje i odpoczywam sobie leżąc na wodzie. Koledzy odbierają stage i jeszcze 15minut odpoczywam sobie. Dla nie wtajemniczonych, powierzchnia to nie koniec dekompresji. Większość chorób dekompresyjnych spowodowanych jest wysiłkiem bezpośrednio po nurkowaniu kiedy odsycanie cały czas trwa. W bazie Under Pressure bijemy butle na kolejne nurkowania.

Po wszystkim biorę udział w biciu rekordu przez Marka. 160m, które zrobił w tym samym miejscu na skuterze, trwało w sumie 3 godziny + kilka pustych stagy. Moje nurkowanie w porównaniu do jego było dość śmieszne, ale każdy ma swoje pierwsze 100m i właśnie tym razem te było moje ;)  A to Marek Matych „Gue” przed wejściem do wody ze swoim twinsetem 2 x 18 L.

 

Pytanie co tam takie jest, że chcemy tam nurkować? NIC. Czemu Marek robi 160m? Czemu ja wydałem kupę kasy na 100m? Wiem, ale nie potrafię tego dokładnie opisać. Ale po prostu fajnie jest tam być. Wszystko co przyziemne nie ma tam żadnego znaczenia. Problemy, kłopoty. Wszystko nieważne. Warto przeżyć taką nirwanę. Zresztą przeżywam ją za każdym razem kiedy wchodzę do wody :)

Trzeba pojechać i się przekonać samemu :)

 

Dziękuję Tuchli za 100m i za wiedzę, dziękuję reszcie ekipy (Markowi, Grześkowi, Darkowi, Marcinowi, Ani) za wsparcie, zabezpieczenie i wspólny wyjazd.

Dodaj komentarz