Wyprawy nurkowe

Nieoczekiwana zmiana miejsc w Blue Hole / Dahab

dodano 27 grudnia 2012

Post by Szpargał

Mija kolejny sezon nurkowy, kolejne kursy i stopnie wtajemniczenia zaliczone, „plastików” przybywa, ego rośnie ;-)
I bardzo fajnie, ale…. w życiu każdego (ambitnego ;-) nurka nadchodzi w końcu taki moment, że trzeba zmierzyć się z poważnym zadaniem,wykazać się, sprawdzić zdobytą wiedzę i umiejętności, ergo: wziąć odpowiedzialność za życie innych ludzi.

Ale od początku.


Wyjazd do Dahab (Egipt) planowany był od miesięcy. Wreszcie 5 grudnia 2012r startujemy z Okęcia, by po kilku godzinach lotu wylądować na półwyspie Synaj w Sharm El Sheigh. Jeszcze tylko 1,5h podróży samochodem i jesteśmy na miejscu. (nota bene, jakiej podróży! bez świateł, przez uzbrojone check-pointy itd).

Rankiem odwiedziamy sławetną bazę Planet Divers i po załatwieniu formalnści wykonujemy pierwsze nurkowania. Ponieważ jestem nurkiem”szuwarowo-hańczowym” obce mi było do tej pory doznanie widoczności pod wodą przekraczającej kilka metrów, przy temp. wody ponad 20 stopni. Do tego te wszystkie kolorowe rybki niczym w akwarium. Myślę sobie: acha, to tak właśnie wygląda rafa koralowa, to tym się ludzie zachwycają! Całkiem miłe doznania, ale… Hańcza to to nie jest ;-) Do tego cała ta fauna sprawia wrażenie, jakby każdy każdego chciał pożreć – albo jem albo jestem jedzony. Straszna perspektywa! :-)

W kolejnych dniach zwiedzamy różne ciekawe miejsca nurkowe i jest przepięknie, czas mija swoim tempem, totalny relaks! Wiem, że koledzy planują nurkowanie na 100m w sławetnym Blue Hole, ale mnie to nie dotyczy, aż takich uprawnień i doświadczenia jeszcze nie mam. Oczywiście chętnie zobaczę Blue Hole – toż to jedno z najsławniejszych miejsc nurkowych świata, dziura w rafie, istna studnia na blisko 100m głębokości w odległości zaledwie kilku metrów od brzegu, ale to wystarczy, nurkować tam nie muszę.

Aż tu nagle mój „private” instruktor Przemek składa mi propozycję nie do odrzucenia: „A może byś tak supportował nasz zespół”?
Ja na to: jasne! Co trzeba załatwić, przynieść, podać, gdzie mam być? Po telefonem, czy jak?

A Przemek na to: nie, pod wodą, na 40m w xx minucie z zapasowym gazem dekompresyjnym.

Hmmm, powiem szczerze, że troszkę mnie zamurowało. Inaczej planowałem ten dzień, miało być podziwianie kolorowych mieszkańców rafy, a tu taka propozycja! Ale skoro szkolę się od początku ścieżką techniczną, to nie ma przebacz, trzeba podjąć rękawicę. Do tego jeśli mój instruktor wierzy w moje umiejętności i oddaje swoje życie w moje ręce, to chyba wie co robi. W końcu weryfikuje swojego ucznia, he he ;-)

Ale jeśli podejmuję się tego zadania to nie mogę zawieść, choćby nie wiem co! Od tego momentu stajemy się jednym zespołem: Przemek i Grzesiek na 100m, ja mam ich spotkać na 40m z zapasowym gazem deco, a na powierzchni czeka Maciek z tlenem. Jest jeszcze drugi zespół w tym nurkowaniu: to Wojtek i Magda oraz Daniel jako support.

Runtime ustalony, każdy wie gdzie i kiedy ma być. Ostatnie sprawdzenie sprzętu i włazimy do Blue Hole. Opadamy razem, w sumie 6 osób. Widok niesamowity, po chwili support wyhamowuje a „stumetrowcy” opadają w otchłań Blue Hole’a i nikną nam z oczu.

Ustawiamy się z Danielem na 30m i odczekujemy ciągnące sie minuty. Po ustalonym czasie ruszamy na spotkanie na głębokości 40m. Najpierw widzę małe bąbelki, potem coraz większe, aż wreszcie wyłaniają się postacie: to Magda z Wojtkiem. Daniel podpływa do nich i sprawdza, czy wszystko gra.

Mój zespół zanurzył się minutę po nich, więc OK, jeszcze czekam. I po chwili widzę kolejne bąbelki – to mój team! Podpływam do Przemka i obserwuję, jak zmienia gazy. Wszystko OK, to samo Grzesiek. A jak OK to czas na relaks! Chłopaki wiszą na deco, odpinam kamerę i „biegam” pomiędzy zespołami i kręcimy sobie „filmiki na youtuba” :-) W końcu osiągamy kolejny przystanek, przepięcie na kolejny gaz deco. Sprawdzam, czy wszystko w porządku,
kończę swoje deco i wychodzę na powierzchnię (ale się nie rozbieram, w razie co będę mógł szybko pomóc).

Najpierw z wody wychodzi Magda, Wojtek i Daniel, wszystko w porządku.

A po chwili wychodzi mój zespół, cały i szczęśliwy! Szczęście przepełnia również mnie, ponieważ wszystko poszło dokładnie z planem :-)

Chyba każdy uwielbia to uczucie: radość, szczęście, przybijamy piątki, robimy fotki i kręcimy filmy, koledzy pomagają wytargać z wody wszystkie graty. Chwilo trwaj!!! :-)

Już po wszystkim, na chłodno mogę ocenić tego nura w ten sposób: może nie było to nic trudnego do wykonania (ot, wisieć w toni i czekać na kolegów). Ale odpowiedzialność ogromna, a planowanie i realizacja musiały być przeprowadzone w sposób perfekcyjny. Spotkaliśmy się w określonym miejscu i czasie, wszystkie procedury zagrały. Dla mnie to nowe doświadczenie: supportowałem poważne nurkowanie i co najważniejsze – nie zawiodłem.

Wnioski: nurkowanie techniczne daje jakąś inną frajdę: to Ty planujesz zdarzenia, a nie zdarzenia zaskakują Ciebie. A to ogromna różnica! :-) (no chyba że życie coś innego wymyśli ;-)

A tutaj krótko klip z z tego wydarzenia + kilka innych ujęć z Blue Hole ;)

Blue Hole / Dahab po Polsku from PrzemekM on Vimeo.

 

Dodaj komentarz